Ziemna burza

Oto jest! Dawno niespotkana, nieco już zapomniana no i poszukiwana z niesłabnącą nadzieją. Co? Książka, którą czytając od pierwszej strony mówicie „nie przeszkadzaj”, „ciii”, „jeszcze chociaż jedna strona”, „jeszcze 10 minut”. Rusza z kopyta na pierwszej stronie a później tylko przyśpiesza…

„Ziemna burza” Monsa Kallentoft, bo to ta książka nie dała mi spać w ostatni weekend, to kolejna część serii o komisarz Malin Fors. Tym razem pani komisarz musi stoczyć walkę z czasem i znaleźć zaginioną blogerkę, która swoimi ciętymi opiniami nie jednemu zalazła za skórę. Ale co wspólnego ma z tym śmierć młodego chłopaka, który przeszedł cudowną przemianę i z rasisty stał się najlepszym przyjacielem wszystkich emigrantów?

Malin Fors wierzy, że sprawy się łączą, ale jak prowadzić śledztwo, gdy nie ma praktycznie żadnych śladów? Żeby było gorzej, Malin ma problemy osobiste, które utrudniają poszukiwania zaginionej dziewczyny. Choć po lekturze poprzedniej książki z serii, Wodne Anioły, miałam mieszane uczucia, tym razem nie zawiodłam się. Książka jest świetnie napisana, akcja trzyma w napięciu przez cały czas, bohaterowie są ciekawi a podejrzanego – brak.

Jedynym minusem jest wmieszanie w to wszystko wątku emigrantów, którzy stali się chyba dyżurnym tematem w Skandynawii, o czym pisałam już przy okazji Czarownica Camilli Lackberg. Mam wrażenie, że w każdym kryminale chociaż przez chwilę podejrzany jest emigrant bądź wręcz przeciwnie – zagorzały narodowiec, obrońca „czystości” narodu. Może to znak naszych czasów?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s