Tłusty czwartek

dnia

Jest taki dzień, jeden w roku, gdy diety odchodzą w kąt a my zajadamy się pączkami. Nie wiem czy słusznie, bo niektóre z tych masowo wypiekanych na ten dzień pączków są paskudne już z wyglądu a sam pączek po pierwszym kęsie ląduje w śmietniku z głośnym plaskiem.

Jest alternatywa dla pączków i choć tak samo kaloryczna… to przecież to tylko jeden dzień w roku. Mowa oczywiście o faworkach, tych cieniutkich, złotych, posypanych nie za grubą warstwą bielutkiego cukru pudru. Mi faworki już zawsze będą kojarzyć z dziadkami i ich tradycyjnymi, corocznymi „awanturami” – gdy to babcia smażyła, dziadek uważał, że „co takie bledziutkie” lub wręcz przeciwnie „jak zwykle spaliłaś”. Gdy dziadek brał sprawę w swoje ręce (a była to jedna z niewielu rzeczy, które robił w kuchni) – kłócili się z kolei o miejsce w małej kuchni…  Do tego dochodzą historie w stylu „dolewałam spirytus do oleju i zaczęło mi się palić” i najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa gotowe.

Nie wiem dlaczego babcia dolewała spirytusu do oleju (może ktoś wie?) ale tradycja tradycją i i u nas muszą być faworki w tym dniu.

IMG_3301

Składniki:

  • 450 g mąki pszennej;
  • 5 żółtek;
  • szczypta soli;
  • 1 łyżka spirytusu;
  • 3/4 szklanki śmietany 18%;
  • cukier puder do posypania;
  • olej rzepakowy do smażenia;

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i wyrobić sprężyste ciasto. Odstawić w temperaturze pokojowej na około 30 minut pod przykryciem. Po tym czasie kilkakrotnie rozbić wałkiem, składać i ponownie rozbijać. Wstawić do lodówki owinięte folią spożywczą na kolejne 30 minut.

Po tym czasie wałkować na bardzo cienkie paski. Ja korzystam z wałka w moim Kitchen Aid i dochodzę do „7”. Kroić na długie paski, w każdym pasku zrobić nacięcie pośrodku. Przez nacięcie przekładamy jeden koniec paska – wbrew pozorom jest to bardzo proste, ostatnio pomagała mi moja 3 letnia córeczka.

Smażyć w głębokim, bardzo gorącym oleju w garnku o szerokim dnie i raczej niskich ściankach. Powinny mieć lekko złoty kolor. Gdy przestygną – opruszyć cukrem pudrem.

Smacznego? A jutro crossfit!

IMG_3214

 

4 Komentarze Dodaj własny

  1. Ja, zamiast spirytusu, dolewam pół szklanki piwa. Nie trzeba potem tak bardzo napowietrzać ciasta. 🙂

    Polubienie

    1. movedbybooks pisze:

      Ale to wtedy chyba trzeba dać więcej mąki?

      Polubienie

      1. Trzy szklanki – dodawane stopniowo. 🙂

        Polubienie

      2. Chyba, że konsystencja nie taka – wtedy więcej. 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s