Nasza wielka chińska wyprawa (part I)

dnia

Czas leci szybko, bo minął już ponad miesiąc odkąd wróciliśmy z naszych ostatnich wakacji do Chin i tak na prawdę jesteśmy już myślami bardziej na następnych wakacjach niż na tych poprzednich. Może dlatego, że (choć organizacyjnie wypaliło wszystko na 100%) z Chin wróciliśmy zwyczajnie rozczarowani.

Ale po kolei… Miał być Wietnam, ale wyszło jak zwykle wychodzi, gdy urlop musi odbyć się w konkretnym terminie a bilety do wymarzonej destynacji są drogie… Zdecydowaliśmy się na Chiny, o których mało wiedzieliśmy „turystycznie”, poza oczywistymi oczywistościami jak „Wielki mur”, „Zakazane miasto” itd.. Już na początku planowania duże rozczarowanie – w Chinach w zasadzie nie ma plaż, a przynajmniej nie takich, które warte byłyby spędzenia na nich wakacji, więc okazało się, że z kilku dni relaksu na plaży nici. W końcu okazało się jednak, że pewne miejsce pomimo braku plaży było bardzo leniwe/wakacyjne/plażowe, ale o tym w następnej części.

Dziś pierwsza część – Hong Kong, który dzięki temu, że jeszcze kilkanaście lat temu był brytyjski, zaoferował nam miękkie lądowanie w państwie środka.. Hong Kong to miasto położone na kilku wyspach, na południowo-wschodnim wybrzeżu Chin. Ze względu na liczbę mieszkańców i ograniczoną powierzchnię, to miasto to przede wszystkim wieżowce, lepsze i (w większej części) gorsze. To tysiące ludzi chodzących po ulicy w dzień i w nocy. To rewelacyjne owoce morza i dania,  w których można wyczuć ducha Wielkiej Brytanii…

Jak okazało się później, Hong Kong jest miastem najbardziej „europejskim” a jego mieszkańcy mówią choć trochę po angielsku, w odróżnieniu od mieszkańców Chin kontynentalnych. Niestety, choć Hong Kong miał być najcieplejszą częścią naszych wakacji, przywitał nas deszczem i chmurami, które skutecznie pozbawiły nas widoków, z których słynie to miasto…

Podobno w Hong Kongu warto zostać dłużej popłynąć łodzią na mniej zamieszkałe wyspy i wtedy odkryje się czar tego miejsca. My nie mieliśmy na to czasu a i pogoda nie sprzyjała, więc miasto nas nie oczarowało. Zobaczone odhaczone the end.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s