… a na zachodzie jak na księżycu

img_3561

Polecany przez wszystkich Archipelag Sztokholmski jest piękny, ale to co zrobiło na nas największe wrażenie w czasie naszej wycieczki po Szwecji to wybrzeże zachodnie – West Coast, a w szczególności region Bohuslan ciągnący się mniej więcej od Goteborga na południu po granicę norweską na północy. Tak jak i w przypadku wschodniego wybrzeża, inspiracją do trasy wycieczki były szwedzkie kryminały, w tym przede wszystkim Camilla Lackberg i jej Fjalbacka (o której pisałam już wcześniej).

Po przyjeździe z zielonego i deszczowego wschodu zachód przywitał nas piękną, słoneczną pogodą oraz krajobrazem księżycowym – gładkie, wysmagane przez deszcz skały wystające z morza oraz gdzieniegdzie przycupnięte domki. Architektura także jest inna niż na wschodzie – tam standardem jest czerwony domek z białymi rogami i oknami, tu  więcej jest domów białych, choć nie brak też ślicznych malutkich domków na łodzie we wszystkich kolorach tęczy.

Uznawane za perełkę regionu Smogen, to małe miasteczko położone na wyspie, połączonej mostem ze stałym lądem. Miasteczko tworzy jakby jedność z wodą – domki dosłownie wyrastają z wody a główną atrakcją jest spacer po biegnącym wzdłuż zatoczki drewnianym pomoście.

Największym (pozytywnym) zaskoczeniem była dla nas wycieczka na wyspy Koster- konsekwencja mojej potrzeby zobaczenia najmniejszego i najdalej położonego miejsca, do którego uda mi się dotrzeć. Wyspy te położone są na północy zachodniego wybrzeża, tuż przy granicy z Norwegią i są w całości rezerwatem przyrody. Po trwającym mniej więcej godzinę rejsie dociera się na wyspy „bez samochodów”, na których największe wrażenie robi… cisza.. to jedno z tych miejsc, w których dosłownie można usłyszeć ciszę.. Okazało się też, że tym razem wyprzedziłam swoje książki – na Nordkoster toczyła się akcja „Przypływu” Cilli i Rolfa Borjlind – powieści, którą przeczytałam już po powrocie z wakacji.

Processed with Snapseed.

Zachodnie wybrzeże położone nad cieśniną Skagerrak to także prawdziwy raj dla miłośników owoców morza – kanapki z krewetkami, kraby, muszle i inne świeże ryby. Co więcej, bez trudu udało nam się znaleźć sklepiki sprzedające nie tylko świeże ryby ale także naprawdę pyszne dania z ryb do zjedzenia na miejscu  oraz do zabrania do domu. Kraby sprzedawane  na miejscu były już obgotowane a usłużny sprzedawca nie tylko pokroił je zgodnie z życzeniem ale od razu dobrał pasujące sosy i inne dodatki.

Zachodnie wybrzeże było częścią naszej większej objazdówki po Szwecji – o wschodnim wybrzeżu pisałam już  w Na wschodzie szkiery… a o Fjallbace tutaj. To jednak nie koniec – stamtąd skierowaliśmy się na południe – do Goteborga szukać Erika Wintera i dalej do Skanii na spotkanie z Kurtem Wallanderem. Ale o tym wkrótce…

 

Jeden Komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s